sobota, 31 marca 2012

AZS Częstochowa z Pucharem Challenge Cup!

STAŁO SIĘ! Po ogromnych emocjach związanych z dzisiejszym finałem Challenge Cup, puchar trafił w ręce Częstochowian.
Niestety, nie oglądałam meczu od początku, ale dowiedziałam się, że Częstochowa prowadziła już 2 : 0 w finale, jednak w 3 secie przyszedł kryzys, i tak pozostało już do końca. Mimo wielu prób, dobrych zagrań nie udało się wywalczyć wygranej w normalnej walce i przyszedł czas na złoty set, na który na szczęście zdążyłam :D Początek był miażdżący - prowadzenie Politechniki 6 - 0 z pewnością nie było wynikiem pocieszającym ani kibiców Częstochowy ani samych zawodników i trenera. Kilka zmian, m.in. na boisko wszedł Miłosz Hebda i nareszcie AZS coś grał. Potem dramat w drużynie Warszawy - kontuzja Damiana Wojtaszki. Kilka błędów sędziego, co zdarza się zawsze, jednak w końcówce większa okazała się Częstochowa.
Podsumowanie:

Tytan AZS Częstochowa - Politechnika Częstochowska 2:3 (25:14, 25:22, 22:25, 23:25, 11:15) 
Złoty set: 18:16 dla Tytana.

Tytan AZS: Drzyzga 2, Gierczyński 18, Sobala 5, Kamiński 26, Murek 8, Wiśniewski 12, Stańczak 1 (libero) oraz Hebda 5, Oczko, Janeczek 2. Trener: Kardos.

Politechnika: Steuerwald 5, Wierzbowski 18, Kreek 7, Mikołajczak 4, Żaliński 19, Nowak 5, Wojtaszek (libero) oraz Szymański 20, Gorzkiewicz. Trener: Panas.


Strasznie się cieszę z wygranej chłopaków, zasłużyli na to, i baaaardzo ciężko pracowali :) Brawa dla Warszawy za walkę, te 2 mecze to było naprawdę wspaniałe widowisko. No i najważniejsze - szybkiego powrotu do zdrowia dla Damiana. Niewielki błąd, i niestety kontuzja... A mówią, że sport to zdrowie :D
Przypomnę jeszcze, że Tytan AZS Częstochowa jest DRUGIM polskim klubem który wygrał Challenge Cup. Pierwszym klubem był Płomień Milowice który puchar wygrał... 34 lata temu. Długo musieliśmy czekać, i cieszę się tym bardziej, że to my - Częstochowa - wygraliśmy :)
Teraz lecimy świętować, bo jest co! :)
Trzymajcie się ciepło!
Paula.
(inf. własna/slask.naszemiasto.pl/sport.pl)


środa, 28 marca 2012

Dwa dni pełne emocji.

Wtorek, 27.03.2012
Pierwszy mecz Finału Pucharu Challenge i, jak się okazało, ostatni, mecz o złoto Mistrzostw Polski Kobiet ;)
Puchar Challenge jest w tym roku wyjątkowy. Po raz pierwszy w Finale europejskiego pucharu rywalizują ze sobą polskie drużyny. Po raz pierwszy w europejskich finałach mieliśmy aż 4 polskie drużyny- Skrę w Finale Ligi Mistrzów, Resovię w Finale CEV-u, oraz dwa AZS-y- ten z Częstochowy i ten z Warszawy ;)
W bloku Krzysztof Wierzbowski z warszawskiego zespołu ;)
Pierwszy mecz drużyna ze stolicy grała na własnym terenie. Wydawałoby się, że gra w swojej hali będzie dużym atutem stołecznych. Niestety, po wyrównanej walce musieli oni uznać wyższość gości, przegrywając 3:1. Osobiście cieszę się ze zwycięstwa Akademików spod Jasnej Góry- jest to jedyny zespół PlusLigi, w którym nie uraczymy żadnego zagranicznego nazwiska, który stawia na młodzież. To właśnie młodzi z Częstochowy zawsze dostają wiele powołań do kadry ;) Rewanż już w sobotę, w Częstochowie. Z powodów wymienionych wyżej, mam nadzieję, że to gospodarze będą się cieszyć z wygranej ;)
W ataku Dawid Murek reprezentujący Częstochowę ;)
Siatkarski Trefla cieszą się z Mistrzostwa Polski ;)

Przed Finałem Pucharu Challenge przyszło nam obserwować zmagania w 4 meczu o MP Kobiet. Stan rywalizacji pokazywał 2:1 dla Sopocianek i to one były gospodarzem 4 meczu z Muszyną. Co ciekawe, dla największego potentata tegorocznych rozgrywek była to ostatnia szansa by ratować honor i szansę na gre w Lidze Mistrzyń w przyszłym sezonie. Mimo wielu dobrych momentów, częstej przewagi (niestety łatwo trwonionej) po 5 zaciętych setach to zawodniczki Atomu mogły z wyrazem triumfu na twarzy stanąć po raz pierwszy w historii na najwyższym stopniu podium PlusLigi Kobiet. Zawodniczką meczu została Lena Dziękiewicz. Według mnie w 100% zasłużenie. Gdyby nie ta wspaniała środkowa, Atomówki mogłyby mieć problemy z wygraną w tie-break'u. Sopocianki wygrały determinacją i sercem oraz umiejętnością gry pod presją. Z pewnością pomógł im fakt gorącego dopingu ze strony kibiców zgromadzonych w Ergo Arenie. Dużym pytaniem pozostaje jednak przyszłość klubu z Sopotu. Czy brak funduszy nie przeszkodzi im w budaowaniu silnego zespołu w przyszłym sezonie? Czas pokaże...

Mistrzem Polski jest Trefl! ;)
Niepodzielną Królową wczorajszego spotkania została Lena Dziękiewicz ;)
Środa, 28.03.2012
Dzisiejszy dzień również obfituje w wielkie wydarzenia siatkarskie. Najpierw pierwszy mecz Finału Pucharu CEV pomiędzy Sovią Rzeszów i Dynamem Moskwa, teraz benefis Pana Wójtowicza i Pana Łaski, a wcześniej Piotrek Gruszka informujący o zakończeniu kariery Reprezentacyjnej.

Pragnę zacząć od gorących podziękowań dla Pana Piotrka. "1993-2012." To mówi samo za siebie... 404 mecze w Kadrze, gra we wszystkich edycjach Ligi Światowej w jakich Polska brała do tej pory udział. Trudno jest czytać i myśleć o tym, że tak wielka osoba kończy grę dla Reprezentacji. Przez całe moje życie, a jest to liczba niebagatelna, bo żyję już 19 lat, Pan Piotrek był wielką podporą i trzonem Drużyny Narodowej. Czy działo się dobrze czy źle zawsze można na Niego było liczyć. Były to lata obfite w sukcesy- srebro Mistrzostw Świata 2006, złoto Mistrzostw Europy 2009 i tytuł MVP tegoż turnieju, brązowy medal Ligi Światowej 2011 i taki sam krążek na Mistrzostwach Europy 2011. 19-letnia kariera... Ileż to godzin spędzonych na treningach, ile wylanego potu i wysiłku włożonego w grę. Ileż serca i emocji włożonych w wygrywanie.
Panie Piotrze! Pragniemy Panu podziękować za te wszystkie lata! Za wszystkie wygrane i przegrane! Za emocje, których Pana gra nam dostarczała! Dziękujemy za wspaniałą karierę i za to, że przez 19 lat stanowił Pan o sile Reprezentacji. Dziękujemy za wysiłek i starania włożone w godne reprezentowanie kraju! Osobiście dziękuję za dawanie mi przykładu, że nie należy się poddawać oraz pokazania mi, że gra w Reprezentacji jest największym dobrem, jakie może człowieka spotkać! Dziękuję za każdą chwilę radości, za każdy uśmiech jaki wywoływała u mnie Pana gra ;) Dziękuję za wspaniały Finał Mistrzostw Europy w 2009 roku, w którym zdobył Pan Mistrzowski punkt! Dziękujemy za te lata! Reprezentacja bez Pana nie będzie już taka sama! DZIĘKUJEMY!

Nasz MISTRZ ze złotem Mistrzostw Europy 2009! DZIĘKUJEMY!!
Piotrek Gruszka ze złotym medalem Mistrzostw Europy i statuetką MVP tego turnieju ;)

Dzisiejszy dzień przyniósł nam również mecz Resovia: Dynamo Moskwa. Niestety, zawodnicy z Rzeszowa nie podołali Rosjanom, grając na swoim terenie, ulegając im ostatecznie w tie-break'u. Teraz Rzeszowiaków czeka dużo trudniejsze zadanie- doprowadzić do Złotego Seta na terenie Dynama i ten Złoty Set wygrać... Mam nadzieję, że chłopcy do niedzieli się pozbierają i w niedzielę będziemy mogli razem z Nimi świętować ;)

Pojedynek jeden na jeden podczas Finału Pucharu CEV. W rzeszowskim bloku Akhrem ;)
Tomasz Wójtowicz i Lech Łasko ;)
Ostatnim środowym wydarzeniem jest benefis dwóch wybitnych polskich siatkarzy- Tomasza Wójtowicza oraz Lecha Łaski. Największym sukcesem obu Panów jest złoto Olimpijskie z 1976 z Montrealu. Miejmy nadzieję, że Polakom uda się w tym roku powtórzyć ten sukces w Londynie ;) Z okazji benefisu w Lublinie trwa właśnie mecz Jastrzębski Węgiel: Skra Bełchatów. W spotkaniu będącym przedsmakiem półfinałowego starcia obu zespołów aktualnie jest remis 1:1. Co ciekawe do Lublina nie pojechali czołowi zawodnicy Mistrza Polski min. Wlazły, Winiarski  i Pliński. Uważam, że mecz jest wspaniałym wydarzeniem i cudownym pomysłem na uświetnienie benefisu wybitnych zawodników ;) Miłym jest również fakt, że w zespole JW gra Michał Lasko, syn Pana Lecha ;) Myślę, że jest to tym bardziej wspaniały dobór zespołów uświetniających benefis.

Legendy polskiej siatkówki ;) Wójtowicz & Łasko
Gosia.
Zdjęcia- grafika google.

wtorek, 27 marca 2012

25 wspaniałych na Ligę Światową ;)

Trener Andrea Anastasi ogłosił kadrę 25 zawodników, którzy po sezonie klubowym rozpoczną w Spale przygotowania do Ligi Światowej. Na liście tej zabrakło Mariusza Wlazłego, na którego liczył zarówno Trener jak i kibice. Zastanawia mnie czy fakt ten jest spowodowany np. słabszą dyspozycją naszego atakującego i możliwością wybrania innych, być może lepszych, zawodników czy też ciągłą niechęcią zawodnika Skry do gry w Reprezentacji. Nie wiemy i pewnie nie dowiemy się, gdyż sam zainteresowany uciął sprawę już jakiś czas temu swoim ogłoszeniem i teraz konsekwentnie milczy. Jego nieobecność pewnie sprawi smutek nie tylko Trenerowi, ale również Kibicom, którzy naprawdę na niego liczyli.
Kolejnym faktem, rzucającym się w oczy po przeczytaniu listy wybranych jest nieobecność na niej nazwiska "Pliński". Bo jak to możliwe, że tak świetny zawodnik, po tak udanym sezonie nie znajduje miejsca w kadrze? Odpowiedź na to pytanie znają tylko sami zainteresowani.
A oto 25 wspaniałych:
Zbigniew Bartman
Fabian Drzyzga
Wojciech Ferens
Krzysztof Ignaczak
Jakub Jarosz
Karol Kłos
Dawid Konarski
Grzegorz Kosok
Bartosz Krzysiek 
Michał Kubiak 
Bartosz Kurek 
Grzegorz Łomacz 
Mateusz Mika 
Marcin Możdżonek 
Piotr Nowakowski 
Michał Ruciak 
Michał Winiarski 
Łukasz Wiśniewski 
Paweł Woicki 
Damian Wojtaszek
Andrzej Wrona 
Paweł Zagumny  
Paweł Zatorski
Wojciech Żaliński 
Łukasz Żygadło

Gosia (inf. własna/ siatka.org)

niedziela, 25 marca 2012

Smutny siatkarski dzień...

24 marca na pewno zostanie w pamięci wielu kibicom włoskiej siatkówki.
Wczoraj z tego świata odeszli Vigor Bovolenta oraz Roberto Rondoni. Mimo, iż ich nie znałam, należy im się jednak jakieś wspomnienie, uczczenie pamięci, tym bardziej, że byli to ludzie z siatkarskiego światka.
Roberto Rondoni miał 54 lata, był dyrektorem generalnym Andreoli Latina. Od wielu lat zmagał się z nieuleczalną chorobą, i walkę z nią przegrał wczoraj.
Wczoraj zmarł również Vigor Bovolenta - 37 letni gracz Yoga Forli. W trakcie meczu z rezerwą Maceraty zemdlał na boisku, i jak donosi portal sport.pl, zdążył on tylko powiedzieć  "Pomóżcie mi, upadam"... Przyczyną prawdopodobnie był atak serca.
Śmierć Bovolenty o tyle tragiczna, co moim zdaniem piękna - zmarł robiąc to co kochał. Szkoda niestety, że w tak młodym wieku...

Wszystkie dzisiejsze spotkania Serie A rozpoczną się minutą ciszy w celu uczczenia pamięci obu Panów.

Paula.

sobota, 24 marca 2012

Siatkarski misz-masz ;)

Co przyniosły nam ostatni dni? Przede wszystkim podanie szerokiego składu Polek, z których wybrane zostaną te, które będą walczyć o kwalifikację olimpijską. Po drugie wiadomość o wyjeździe Łukasza Kadziewicza do Włoch. Po trzecie: dzisiejszy dzień przyniósł nam informację o tym, które zespoły zmierzą się w finale Ligi Mistrzyń ;)
Wracając do pierwszej wiadomości. W szerokim składzie znalazły się: Anna Werblińska, Katarzyna Skorupa, Joanna Wołosz, Izabela Bełcik, Katarzyna Skowrońska-Dolata, Joanna Kaczor, Agnieszka Bednarek-Kasza, Maja Tokarska, Katarzyna Gajgał, Berenika Okuniewska, Ewelina Sieczka, Elżbieta Skowrońska, Izabela Żebrowska,Karolina Kosek, Mariola Zenik, Paulina Maj, Monika Martałek, Kinga Kasprzak, Anna Podolec.
Osobiście nie wiem co o tym myślę ;D Aktualnie zbyt mało mam czasu mam na interesowanie się również kobiecą siatkówką, a przynajmniej zagranicznymi drużynami... Wiem tylko, że przykrym jest fakt, że dla drużyny narodowej nie zagra Gosia Glinka. Ale uszanujmy jej decyzję, już i tak wiele dla nas zrobiła <3
Polki wystąpią w turnieju w dniach, kiedy ja zacznę pisać matury- 1-6 maja w Ankarze. Mimo faktu, iż ich grupa jest naprawdę silna (Rosja, Serbia i Holandia, w drugiej grupie: Niemcy, Bułgaria, Turcja i Chorwacja), mam nadzieję, że dziewczynom uda się wywalczyć awans olimpijski ;) Zobaczymy już za miesiąc ;)
Druga sprawa- zawodnik, który jest zbyt słaby aby grać w polskiej lidze w pierwszym składzie wyjeżdża do włoskiej Modeny... O kim mowa? O naszym środkowym- Łukaszu Kadziewiczu. Szkoda, że nie będziemy mieli, przynajmniej na razie, oglądać go na polskich parkietach. Osobiście naprawdę cenię sobie tego zawodnika i jest mi przykro, że po raz kolejny opuszcza Polskę. Miejmy nadzieję, że w Modenie znajdzie swoje miejsce i spełni marzenia, które jeszcze pozostały do spełnienia ;) Z tego miejsca życzę Łukaszowi wszystkiego naj na nowej drodze zawodowej ;)
Modena czeka na naszego Łukasza ;)

Po trzecie: w finale Ligi Mistrzyń zmierzą się zawodniczki francuskiego RC Cannes z zawodniczkami Fenerbahce Stambuł, które w półfinale pokonały Dynamo Kazań, za co serdecznie im dziękuję, bo od tygodnia alergicznie reaguję na wszelkie nazwy, drużyny itp. związane z Rosją, a szczególnie TYM miastem... I długo mi ta alergia zostanie xd Mecze oglądałam jedynie fragmentarycznie... Co mi się rzuciło w oczy, a raczej w słuch to prawie zerowy doping na trybunach w Baku... W porównaniu do tego co działo się tydzień temu w Atlas Arenie atmosfera w Baku podobna była do tej, jaka panuje na treningach siatkarzy w Spale ;) A jutro będę chyb kibicować RC Cannes, sama nie wiem czemu ;)
Jeszcze zapomniałabym o czwartej informacji dnia: dziewczyny z Dąbrowy Górniczej zdobyły brąz PlusLigi Kobiet! Cieszę się z tego powodu, bo zawsze lubiłam dąbrowianki, a teraz w dodatku gra u nich Kasia Zaroślińska, którą bardzo szanuję jako zawodniczkę i jako człowieka ;)
Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam ;)
Dąbrowianki ;) Stare zdjęcie, wykopane z moich zasobów ;)
Dziękuję za uwagę i życzę dobrej nocy ;)
Gosia (inf. własna/ siatka.org)
Aleks w serbskiej reklamie <3 Jak mówiłam nie jestem obiektywna, a Aleksa uwielbiam! ;) Kolorowych snów ;*

piątek, 23 marca 2012

Do biegu, gotowi... start, czyli początek transferów w Pluslidze kobiet ;)

Sezonu 2011/12 siatkarki Budowlanych Łódź z pewnością nie zaliczą do najbardziej udanych... Miały walczyć o najwyższe trofea, skończyło się jak zawsze... Nie pomogły transfery, nie pomogła gra w Pałacu Sportu przy nawet nie najgorszej frekwencji kibiców na meczach... Mimo względnie dobrego składu Budowlane nie popisały się zajmując najgorsze do tej pory, bowiem 8 miejsce w tabeli... Nawet ja, zrezygnowana i zażenowana ich poziomem gry w pewnym momencie odpuściłam sobie chodzenie na ich mecze xd Nieudany sezon spowodował obecną sytuację- dwie zawodniczki z podstawowego składu (Luana de Paula- brazylijska środkowa, grająca w Łodzi od trzech lat oraz Ana Grbac- chorwacka rozgrywająca, która w Łodzi spędziła jeden sezon) właśnie rozwiązały kontrakty z klubem. Szczególnie postawa tej drugiej nie zachwyciła. Miała ona być największym wzmocnieniem klubu, skończyło się na zupełnie przeciętnym roku. Także Luana "oklapła". Pierwszy jej sezon w Budowlanych mógł zachwycać, prezentowała naprawdę niezłą siatkówkę. Zapewne miał na to swój wpływ jej poprzedni szkoleniowiec, doskonale znany kibicom Bernardo Rezende. Jednak z roku na rok z Paulą było coraz gorzej.
Aktualnie łódzki klub musi ustalić budżet, a dopiero potem będzie się martwił o pozyskiwanie nowych zawodniczek. I osobiście mam nadzieję, że w tym roku uda się stworzyć naprawdę wspaniałą drużynę. I nie chodzi mi tutaj o wielkie nazwiska, ale o poziom prezentowanej gry. Mam nadzieję, że zespół znów stanie się zespołem, zawodniczki nie będą się zmagały z kontuzjami ani dziwnymi przypadkami zerwania kontraktu jak to miało w zeszłym sezonie, a taka postawa w rezultacie doprowadzi je na sam szczyt jak wtedy, gdy były beniaminkiem Plusligi, który zdobył Puchar.
Gosia
inf. własna/ siatka.org
Sezon 2010/2011. Budowlani Łódź: PTTS Piła. W bloku z 14 Luana Vanessa de Paula.

czwartek, 22 marca 2012

Pary półfinałów ;)

Znamy pary półfinałów Mistrzostw Polski:
Skra Bełchatów zagra z Jastrzębskim Węglem (a szkoda, bo wolałabym taki finał ;D), a Kędzierzynianie zmierzą się z zawodnikami wprost z Rzeszowa.
Napisałabym więcej, ale padam na twarz...
Życzę wszystkim dobrej nocy, gratuluję półfinalistom i jeszcze raz składam serdeczne życzenia naszemu genialnemu przyjmującemu- sto lat Michał ;) Dobranoc.
Gosia

STO LAT!!

Z okazji 31 urodzin naszego wspaniałego przyjmującego- Michała Bąkiewicza, życzmy mu:
Zdrowia- bo ono jest w siatkówce najważniejsze ;)
Sukcesów- zarówno tych sportowych jak i prywatnych ;)
Spełnienia wszystkich marzeń- bo wtedy życie staje się piękniejsze ;)
Złotego medalu Mistrzostw Polski- aby ukoronował i osłodził ten wspaniały sezon i byśmy mogły oglądać taką radość Michała jak na zdjęciu ;)
Wspaniałych kibiców, którzy zawsze staną za zespołem murem ;)
Powołania do Reprezentacji- bo każdy marzy o możliwości zdobycia medalu Igrzysk Olimpijskich ;)
Samych wspaniałych chwil w życiu, uśmiechu i kolejnych lat tak wspaniałej i obfitującej w liczne sukcesy kariery ;) No i oczywiście częstszego pojawiania się na parkiecie- zarówno w barwach Pge Skry jak i Drużyny Narodowej!

STO LAT!!

środa, 21 marca 2012

Final Four sezonu 2011/2012.

Początek
Wszystko zaczęło się około 19 stycznia. Ogłoszono wtedy, że Skra po raz kolejny (3 w ciągu 5 lat) zorganizuje finałowy turniej tegorocznej Ligi Mistrzów. Spotkało się to z różną opinią: kibice byli zachwyceni, w końcu to jedno z największych siatkarskich świąt, sceptycy uważali, że Skra po raz kolejny kupiła sobie miejsce wśród czterech najlepszych klubów Europy. Bez względu na to jakie kto miał zdanie, decyzja została podjęta i nic nie mogło jej cofnąć.
Zaczęły się przygotowania. Na początku trzeba było ustalić czy "4 wspaniałych" zagra w Pałacu Sportu czy też w Atlas Arenie- obiekcie o tyle nowocześniejszym o ile tracącym na atmosferze (takie zdanie mają sami Siatkarze, którzy przyznali, że zdecydowanie wolą grać w starszej hali). Ostatecznie podjęto decyzję, że w dniach 17-18 marca 2012 oczy siatkarskiego świata będą zwrócone w stronę Atlas Areny.
Skończył się styczeń, przyszedł luty. Miesiąc, w którym rozpoczęła się sprzedaż karnetów na mecze Finału, które rozeszły się w ekspresowym tempie. Luty upłynął również pod znakiem dwóch włoskich sparingów Skry z włoskimi zespołami (wygrany z Modeną 3:2 i przegrany z Sisleyem w takim samym stosunku setów). Przełom lutego i marca wyłonił również 3 pozostałych finalistów- Zenit Kazań (złoto LM 2008, zdobyte w Łodzi) pewnie pokonał VfB Friedrichshafen, Arkas Izmir niespodziewanie wyeliminował Lokomotiv Nowosybirsk, a Trentino Betclic (triumfatorzy ostatnich trzech edycji Ligi Mistrzów) z problemami odniosło zwycięstwo nad Lube Bancę Macerata. Jak się okazało, w półfinale Skra miała się zmierzyć z nieprzewidywalnym tureckim Arkasem, a włosko-rosyjski duet musiał stoczyć bój o Finał między sobą.

17 marzec
Nadszedł wielki dzień. Skra przed 13tys swoich kibiców po raz kolejny stanęła przed szansą na historyczny sukces. To co działo się w Atlas Arenie na długo zostanie zapamiętane przez kibiców. Takiego dopingu, takich emocji hala ta jeszcze nie słyszała. Jak dla mnie najbardziej fenomenalnym momentem było odśpiewanie nieoficjalnego hymnu Skry przez kibiców zgromadzonych na hali... Wyobraźcie sobie trzynaście tysięcy gardeł śpiewających "Zawsze tam gdzie Ty". MA-SA-KRA! Niesieni wspaniałym dopingiem Siatkarze, może nie do końca gładko, wygrali swój półfinał 3:0. Największe emocje przyniósł ostatni, 3 set, w którym to SKRzAty przegrywały już 7:1, jednak szybko się pozbierali i wygrali również tę partię oraz przepustkę do ścisłego finału. Być na hali, pomimo dość słabego meczu, było zdecydowanie warto by widzieć uśmiechy i wielką radość Chłopaków.
Drugi mecz zdecydowanie przyniósł większe emocje. Być może dlatego, że w barwach Trentino występuje uwielbiany przez polską publikę "Ziomek"- Łukasz Żygadło, którego pojawienie się na boisku zawsze obfitowało w żywe okrzyki publiczności. Po zaciętym pierwszym secie (33:31) Zenit Kazań musiał uznać wyższość włoskiej drużyny, by w kolejnych trzech odsłonach odbudować się i uzyskać przepustkę do Finału. Nie był to dla mnie idealny scenariusz. Po pierwsze dlatego, że kocham Trentino, po drugie- w mojej psychice pozostają niestety same złe wspomnienia z meczów Skry w Łodzi z tą drużyną (półfinał LM 2008 przegrany 2:3, play-off Ligi Mistrzów 2011 również przegrany 2:3). Stało się jak się stało, a kibicom pozostawało liczyć na emocjonujące pojedynki następnego dnia.

18 marzec
Mecz o 3 miejsce rozpoczął się o godzinie 14.30. Mimo że nie grała polska ekipa, kibice stawili się prawie w komplecie. Dało się słyszeć, że hala zdecydowanie kibicuje włoskiej drużynie. Przypuszczam, że po raz kolejny dużą rolę odegrała tu obecność Polaka w składzie, który tego dnia pojawiał się na boisku znacznie częściej. Trentino gładko wygrało z Arkasem stosunkiem setów 3:0 nie zapewniając publice większych emocji. Był to poniekąd "mecz bez historii". 300 kibiców prosto z Włoch spisało się wspaniale i już po kilku piłkach po raz kolejny okazało się, że kibicowanie tej samej drużynie łączy. Osobiście byłam dumna z takiej postawy ekipy, którą uwielbiam, a uśmiechy na ich twarzach kiedy wygrywali były wspaniałym prezentem w zamian za przyjście do Atlas ;) I mimo że chłopcy nie spełnili swojego marzenia o poczwórnej koronie Europy to wygrana batalia przyniosła im satysfakcję ;)
Po kilkudziesięciu minutach kibice w komplecie stawili się w hali aby dopingować Skrę w historycznym meczu. Pierwsza partia ostudziła jednak trochę nasz zapał. Skra przegrała seta do 15. Jednak początkowe zwątpienie sprawiło, że podczas drugiej partii doping osiągnął niewyobrażalny poziom i zaniósł Skrę do wygranej w kolejnych dwóch partiach. Blisko apogeum byliśmy pod koniec czwartej partii kiedy to Skra nie wykorzystała dwóch piłek meczowych, a Zenit wygrał seta po szczęśliwej dla Rosjan zagrywce Aleksandra Vołkova. Doszło do tie-breaku. Decydująca o mistrzostwie partia rozpoczęła się szczęśliwie dla Skry. SKRzAty prowadziły już 5:1 gdy nastąpił zastój... Rosjanie doprowadzili do remisu, a gra zaczęła się toczyć punkt za punkt. W końcówce partii Skra po raz kolejny nie wykorzystała piłki meczowej... Przy stanie 15:16 dla Zenitu Kazań Michał Winiarski dostał od Miguela Falaski piłkę do ataku... Z perspektywy trybun nie do końca było widać całą sytuację... Kibicie z trwogą w oczach spojrzeli w stronę głównego sędziego, który zasędziował punkt dla Zenitu. Siatkarze Mistrza Polski próbowali prosić o challenge, jednak nie udało się. Mecz został skończony, a nadzieje na złoto legły w gruzach. Można zadawać sobie liczne pytania... Czy to Skra nie wykorzystała swojej szansy, czy też sędzia popełnił błąd? Tak naprawdę nie poznamy na nie odpowiedzi. Lepiej więc po prostu powiedzieć: DZIĘKUJEMY!! Dziękujemy za miesiące przygotowań, dziękujemy za wspaniałą organizację turnieju, dziękujemy za wysiłek włożony w mecze, za wspaniałe emocje, które nam daliście. Dziękujemy za wszystko co działo się w Lidze Mistrzów przez ten rok!
Sama długo nie mogłam się pogodzić z tym co się stało. Po zakończeniu meczu zaczęłam płakać i długo nie mogłam przestać. Najbardziej bolała bezsilność w tej sytuacji i widok płaczących zawodników. Pawła Zatorskiego, Mariusza Wlazłego, Miguela Falaski. Bolała stracona szansa. Teraz należy jednak odłożyć złe wspomnienia na bok, trzeba skupić się na PlusLidze, na wygraniu złotego medalu i zdobyciu ósmej korony. Siatkarze chyba najlepiej o tym wiedzą, co pokazali wygrywając dziś z Politechniką Warszawską 3:0 nadając całej rywalizacji taki sam stan, a tym samym awansując do półfinału Mistrzostw Polski. Po raz kolejny należy im podziękować i cieszyć się razem z nimi. Widać, że pozbierali się po pechowym niedzielnym meczu, a na ich twarzach dziś znów gościły uśmiechy.
Gosia
Pierwszy mecz, otwierający Final Four 2012. Powitanie zawodników Skry Bełchatów i Arkasu Izmir ;)

"Ziomek" przygotowuje się do zagrywki ;)





Kilka słów wstępu ;)

Hej ;)
Postanowiłam stworzyć blog pisany przez kibiców (a może lepiej tu pasuje kibicki ;D) dla kibiców. Mam nadzieję, że, razem z Paulą, a w przyszłości może z innymi, faktycznie uda mi się stworzyć alternatywne źródło siatkarskich informacji, na które nie będą się składać suche relacje: Mariusz Wlazły zdobył punkt, Patryk Czarnowski zablokował przeciwnika, ale relacje ciekawe i odbiegające od normy, pisane z perspektywy kibica, a nie obiektywnego dziennikarza ;) Mam nadzieję, że uda NAM się stworzyć bloga, którego polubicie, a trafiając tu nawet przypadkiem- zostaniecie na dłużej ;) Nie obiecuję, że to co tu się znajdzie będzie w 100% obiektywne ani w 100% idealne. Mam jednak nadzieję, że nasza "pisanina" przypadnie Wam do gustu i z chęcią będziecie do niej wracać ;)
Gosia